Dzięki Maps.me  udało mi się zaimportować do telefonu wszystkie punkty, które kilka osób pracowicie dodało mi do mapy w Googlu

Co mnie zaskoczyło? Nie to, że Maps.me jest offlinowe i ma chyba wszystkie możliwe kraje, ale to, że poza maleńkim trollingiem (Sosnowiec) nikt nic nie zepsuł. Powinnam chyba mieć więcej wiary w ludzi.

Z mapą w ręku

Rozpisuję trasę. Tak mniej więcej. Czasem się potem zgadza, to co zaplanuję, a czasem nie, ale dzięki takiej liście udaje mi się wrócić do domu plus/minus tego dnia, co chciałam. I nigdy nie przestało mnie to zaskakiwać.

A w drodze, po drodze, w szoferce, na promie, rozkładam mapy i kombinuję jak najlepiej, najciekawiej, najładniej, niekoniecznie najekstremalniej. To ostatnie się zazwyczaj nie udaje.

Tu akurat z Byśkiem planowaliśmy przejazd przez Alpy, do domu. A ponieważ wymyśliłam sobie, że najlepiej jechać przez Lichtenstein, to trochę kombinowania było, żeby w Szwajcarii ominąć autostrady.

Lubię mapy, lubię promy, chcę na wakacje…

Plan ramowy festiwalu

Ponieważ w niedzielę był upał, to postanowiłam przeliczyć dni. Wyszło mi trzydzieści dni wyjazdowych. Pracowicie wbiłam w Google Maps plan ramowy. Udało mi się zresztą przywrócić Google Mapsy do poprzedniej wersji, która jest wprawdzie nieco bardziej toporna, ale za to bardziej funkcjonalna i zamiast 10 punktów trasy uzyskałam 24. I robi to, co robiła zawsze zanim nie została ulepszona, czyli planuje trasy. [1]

Część turystyczna wygląda tak. Wprawdzie jest możliwość osadzenia mapki na www, ale na obrazku niewiele jest, a przynajmniej na prewce się nie pokazuje. To można kliknąć.

Pierwsza część to chaotyczny zygzak przez Półwysep Apeniński. Będzie modyfikowany i uzupełniany. A jak go już zmodyfikuję i uzupełnię, to i tak jadąc zobaczę jakąś drogę, która mi się podoba albo GPS zwany Marzenką zaprowadzi nas całkiem gdzie indziej.

W tej chwili na Sycylię wychodzi 4800 km z okładem, ale to jest zawsze +/- 1500 km, więc nie przywiązuję się do tego. Udało mi się za to tak pociągnąć trasę, żeby według moich obliczeń 29 września zwiedzać Pompeje, a 30 września pomachać chusteczką na lotnisku w Neapolu mojej Ulubionej Synowej, która na 1 października musi wrócić do ojczyzny. Rafaelo, będzie nam Ciebie brakowało, już to czuję.

Druga wplanowana rzecz to muszą być rytualne prania, od których zależy ilość zabranej czystej odzieży. Mimo, że kamper to samochód niemały i dość pojemny, to zapas ubrań dla pięciu osób na trzydzieści dni wymagałby przyczepki towarowej. Alternatywą jest smród w kamperze. Jednego i drugiego chcemy uniknąć, więc co jakiś czas polujemy na kemping z pralką. To też musi być starannie przewidziane, żeby nie okazało się, że trafiamy przypadkiem na najdroższe kempingi w okolicy (tu pozdrawiam serdecznie Caravan Club UK).

Zdarzają się również falstarty. Na przykład na pierwszej stacji benzynowej w Wielkiej Brytanii, przy tankowaniu, strategicznie oblałam się cała ropą i wymagałam kompleksowego prania wszystkiego, co miałam na sobie. Pachniałam wprawdzie przy tym jak koktajl mołotowa, więc nie było najgorzej, ale przy okazji byłam łatwopalna, co przy dwóch palących osobach w rodzinie mogło się źle skończyć.

<br%20/><small><a%20href=%22https://maps.google.pl/maps?f=d&amp;source=embed&amp;saddr=Palermo&amp;daddr=Via+della+Piana%2FSP30b+to:Viale+Italia+to:E45+to:%C5%BBoliborz,+Warszawa&amp;hl=pl&amp;geocode=FWiZRQIdc-DLACmZ0E6ByegZEzGA2DsjLAQLCg%3BFQv5aQIdnkXkAA%3BFfYSoQIdSw6WAA%3BFUya8gIdB3urAA%3BFRGRHQMdcihAASlpGav468seRzG2XXPLiKIPOg&amp;aq=0&amp;oq=%C5%BBoli&amp;sll=45.176695,15.412776&amp;sspn=22.201935,53.569336&amp;mra=ls&amp;ie=UTF8&amp;t=m&amp;ll=45.176695,15.408088&amp;spn=14.426649,11.148057%22%20style=%22color:#0000FF;text-align:left%22>Wy%C5%9Bwietl%20wi%C4%99ksz%C4%85%20map%C4%99</a></small>” target=”_blank”>A potem z Sycilii już prosta droga do domu. 3100 km, po zsumowaniu koło 8000 km czyli całkiem przeciętne wakacje.

A tak naprawdę, poza myszą i klawiaturą planowanie z bliska wygląda tak:

image

I mimo najszczerszych chęci niektórych rzeczy nie umiem zrobić cyfrowo. A może nie chcę, bo pomazane kalendarze mają większy urok niż pliki wakacje2014.txt.

[1] Jestem przekupna i za kawę powiem jak to zrobić.

Dotarło do mnie, że do moich starannie nieplanowanych wakacji został miesiąc i najwyższy czas zacząć się szykować.
Zrobiłam więc trzy task-listy i jeden duży spis wyjazdowy i zaczęłam przygotowania.

Na pierwszy ogień poszły mapy, atlasy i przewodniki. I tak ich potem nie czytamy, bo używamy Googla, ale co tam. Ładnie wygląda i kolorowe.

Włochy, czas start.
Musi się udać.