Nasza droga jedyna autostrada

Czy ktoś mi może wytłumaczyć, tak przystępnie, jak ekonomicznemu laikowi, dlaczego przejazd ze Świecka do Strykowa kosztuje 78,9 zł w jedną stronę, a dziesięciodniowa winietka w Austrii 8,70 euro czyli licząc po dzisiejszym kursie 35 zł? 

We Włoszech unikałam autostrad, ale było, że musiałam na szybko przeskoczyć pół Sycylii. Kosztowało mnie to 7,5 euro, 30 złotych po dzisiejszym kursie.

Czy ktoś mi może wytłumaczyć na jakiej zasadzie to działa i dlaczego jeszcze nie palimy opon? Bo szczególnie tego ostatniego ciągle pojąć nie mogę.

image

Przy autostradzie, czyli jak nocować po drodze.

  • nie szukaj kempingu, stracisz czas i pieniądze – parkingi przy autostradach wystarczą
  • szukaj parkingów z wałem ziemnym odgradzającym Cię od autostrady
  • nie parkuj na samym końcu takiego parkingu, dźwięk to fala, przelatuje też nad wałem. Ustaw się tak, żeby wał maksymalnie cię chronił
  • omijaj parkingi z motelami/restauracjami — całą noc jest ruch
  • omijaj parkingi ze stacjami benzynowymi j.w i śmierdzi
  • nie parkuj koło TiRów — często całą noc mają włączone generatory prądu i buczą na potęgę
  • jeśli buczący TiR stanie koło ciebie — uciekaj, bo nie pośpisz
  • poszukaj miejsca dla kamperów/przyczep albo miejsca na którym mieścisz się w całości (liczy się też bagażnik na rowery)
  • nie parkuj na pierwszym parkingu jaki zobaczysz
  • jeśli zobaczysz dobry parking — zostań na nim, następny będzie gorszy

I kilka uwag geograficznych:

  • parkingi niemieckie są lepsze od polskich, zawsze nocuję przed granicą
  • parkingi na terenie byłego RFN są lepsze od tych na terenie NRD
  • w Wielkiej Brytanii nie ma przyzwoitych parkingów
  • w Irlandii tym bardziej
  • we Francji nie warto korzystać z autostrad – kamperem i tak nie pojedziesz szybciej, a drogo i brzydko
  • w Norwegii nie ma autostrad

Niemcy wprowadzają opłaty za wszystkie drogi.

Płatne będą nie tylko te wspaniałe Niemieckie Autostrady, ale też pozostałe drogi. Dlaczego? Otóż dlatego, że sprytny Niemiec przewidział, że ludzie mogą oszczędzać 10€ i omijac autostrady drogami krajowymi. A to je zniszczy i obniży ich bezpieczeństwo.

Nikt się nie spodziewał hiszpańskiej inkwizycji
No, doprawdy, co za przenikliwość!

Całkiem niedawno wjeżdżałam do Polski od strony Niemiec. Przez całą drogę pociłam się wyprzedzając TIRy polskie, litewskie, łotewskie i estońskie. Skoro pamiętam, że się pociłam, to znaczy, że jechałam kamperem, bo osobówką, to się przy tej czynności raczej spocić nie da. 

I kiedy po prawie 1000 km przez niemieckie autostrady i wschodnioeuropejskie TIRy przekroczyłam granicę w Słubicach i ochoczo pomknęłam naszą Jedyną Autostradą A2, okazało się, że wszystkie TIRy zniknęły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, czy też może raczej czarodziejskiej bramki autostradowej. Zrobiło się puściuteńko, ja byłam największym samochodem na prawym pasie, bez wysiłku wyprzedzanym przez rącze osobówki.

Co mi przypomniało, że kiedy wracałam z Francji, wjeżdżałam do Polski od południa i szukałam noclegu gdzieś w okolicy Paczków/Otmuchów. Tam na drodze krajowej, wielokrotnie próbowały mnie zabić TIRy na warszawskich numerach, usiłujące jak najdalej dojechać przed weekendem, najlepiej za darmo.

Trzymam kciuki za sąsiadów. 10€ za 10 dni to nawet dla nas, przy wypadach za granicę nie jest kwota oszałamiająca. Zapłacę z przyjemnością i szczerze im życzę, żeby drogi boczne i krajowe pozostały wole od TIRów i pozbawione kolein.
A w PL wprowadziłabym słone kary za niszczenie dróg i stwarzanie zagrożenia w mniejszych miejscowościach, podczas gdy obok prowadzi autostrada. Tyle, że płatna.

Zaznaczam – niemieckie autostrady mają być płatne 10€ za 10 dni. Przejazd A2 z Warszawy do granicy nie kosztuje (jak miałam w notatkach z ostatniego wyjazdu) 34 złote w jedną stronę, tylko znacznie więcej, co mi wytknął Bart w komciu. Kosztuje mniej więcej tyle ile będzie kosztować droższa winieta u Niemca. Chytry dwa razy traci, a w tym przypadku pewnie nawet ze trzy.

Niemcy wprowadzają opłaty za wszystkie drogi.

Jak koń pociągowy, jadąc do domu jestem w stanie pociągnąć więcej, chociaż przejechanie powyżej tysiąca kilometrów kamperem w jeden dzień, a konkretnie w 13 godzin i 35 minut, to jest pewien wyczyn.

Polecam wielkanocnie świąteczne, porannie puściutkie autostrady i trasę bez TIRów i ciężarówek.

Dom: 184 008
Całość: 2752 km