Wielka Majówka

Digital nomading

26 kwietnia–23 maja 2018
Σ=5826 km

Ξ 26.04.2019 – za Dreznem; 712 km 50.961470°N 13.072550°E; 356m mnpm

Ξ 27.04.2019 – Lago di Caverdine; 780 km 45.992560°N 10.944070°E; 259m mnpm

Ξ 28.04.2019 – Anfo; 69 km 45.762690°N 10.492240°E; 362m mnpm

Ξ 29-30.04.2019 – Lago di Cavedine; 105 km 45.992300°N 10.944000°E; 188m mnpm

Ξ 01.05.2019 – Coltura; 43 km 46.059310°N 10.808950°E; 607m mnpm

Ξ 02.05.2019 – LdC; 59 km 45.992410°N 10.943830°E; 246m mnpm

Ξ 03.05.2019 – LdC; 57 km 45.992410°N 10.943960°E; 250m mnpm

Ξ 04.05.2019 – Loiano; 280 km 44.272100°N 11.315370°E; 707m mnpm

Ξ 05.05.2019 – Acquasparta; 287 km 42.693280°N 12.542720°E; 331m mnpm

Ξ 06.05.2019 – Vitrebo; 85 km 42.421040°N 12.064420°E; 285m mnpm

Ξ 07.05.2019 – Saturnia; 87 km 42.655900°N 11.504300°E; 165m mnpm

Ξ 08.05.2019 – Bagno Vignoni; 93 km 43.029480°N 11.625180°E; 284m mnpm

Ξ 09.05.2019 – Bagni di Petriolo; 57 km 43.082360°N 11.302100°E; 156m mnpm

Ξ 10.05.2019 – Castelina in Chianti; 56 km 43.473370°N 11.287510°E; 566m mnpm

Ξ 11.05.2019 – Peccioli; 83 km 43.561830°N 10.711190°E; 54m mnpm

Ξ 12.05.2019 – kamieniołom Carrara; 117 km 44.090030°N 10.132880°E; 347mnpm

Ξ 13.05.2019 – Albissola Marina; 291 km 44.323520°N 8.499090°E; 6mnpm

Ξ 14.05.2019 – Col du Lautaret; 272 km 45.034530°N 6.404580°E; 2052mnpm

Ξ 15.05.2019 – Mont Poupet; 333 km 46.958490°N 5.886420°E; 451mnpm

Ξ 16.05.2019 – Wasserbillig (L); 408 km 49.725130°N 6.512850°E; 136mnpm

Ξ 17-18.05.2019 – Heimbach; 152 km 50.628170°N 6.492400°E; 249mnpm

Ξ 19.05.2019 – Mariawald; 6 km 50.617890°N 6.475070°E; 468mnpm

Ξ 20.05.2019 – Hof Huhnstadt; 276 km 50.772940°N 9.445240°E; 350mnpm

Ξ 21.05.2019 – Neukirch/Lausitz; 429 km 51.098710°N 14.306210°E; 308mnpm

Ξ 22.05.2019 – Krasiejów; 382 km 50.661660°N 18.266590°E; 198mnpm

2011 — Francja

O Francji napisałam mało.
To była wyrypa wyjątkowa pod względem składu załogi, ponieważ jechała z nami koleżanka Byśka. Było nas więc piątka, a nie czwórka jak zawsze.
Kamper jest zarejestrowany na sześć osób, ale na Ozyrysa, naprawdę nie wiem gdzie tę szóstą położyć spać. To znaczy teoretycznie wiem, ale praktycznie sobie tego nie wyobrażam. Chyba, że szósta osoba jest dzieckiem, hobbitem albo homo floresiensis. Ale w piątkę było w miarę komfortowo i dość zabawnie. Przynajmniej dla nas, jak dla gościa — nie wiem.

Trasa prowadziła po wielkich fortyfikacjach pierwszej i drugiej wojny światowej. Oraz gotyckich katedrach, zamkach, górach i klifach. No klify musiały być. A ocean nocą mruczy jak duży kotek. Bardzo duży kotek.

Francja pod względem kamperów przyjazna. Sporo bardzo tanich miejsc biwakowych, niekoniecznie będących wypasionymi kempingami. Gdzie bardzo tanie to 3-5 €. Parking pod Mt Saint Michelle, który jest na zdjęciu kosztował nas całe 12 € za pięć osób i był drogi. Wodę jest gdzie nabrać, toaletę opróżnić i bez wysiłku zaparkować. Pralnie publiczne są w większych miejscowościach. Jedzenie jest dobre i tanie, melony i oliwę sprzedają przy drogach, rue nationale są darmowe.

W Bretanii i Normandii wieje jak lubię, a temperatura odczuwalna oscyluje w okolicach 20 stopni, w sam raz na moje wampirze upodobania. Wracając zahaczyliśmy o Lazurowe Wybrzeże, gdzie już było więcej niż 20 stopni, co mnie dobitnie przekonało, że nie nadaję się do zwiedzania południa Europy w miesiącach letnich. W październiku w Rzymie było wspaniale.

Z Francji przywieźliśmy mojej matce boreliozę. Przynajmniej porządna, francuska była.

Całość 3,5 tygodnia, 7874 km.
Noclegi tutaj.
Dokumentacja fotograficzna tutaj.