Nasza morena kochana

https://www.strava.com/activities/584154117/embed/0220d572450ce15d91304eceb15f2eabb914c5ac

Trasa którą uwielbiam. Najlepsze miejsce do jeżdżenia rowerem jakie znam. Górki, dołki, wąwozy, podjazdy. 

Samochód zostawiliśmy na parkingu pod siedzibą Suwalskiego Parku Krajobrazowego. Z SPK pojechaliśmy do molenny w Wodziłkach. Bywam tam od dwudziestu lat, a jeszcze nigdy nie widziałam jej otwartej. Szkoda.

Dalej na Górę Zamkową Jadźwingów. Mieli chłopaki rozum i hawirę w wybudowali w najlepszym miejscu w okolicy. Z góry jest widok na jeziora ze wszystkich stron, a chroniły ich bagna. Sama bym tam zamieszkała.

Potem przez Udziejek i Łopuchowo do jeziora Kameduł i dalej wzgłuż jeziora Jaczno. Ten kawałek lepiej robić w przeciwną stronę, bo podjazd dość męczący. Odważni mogą próbować szlakiem pieszym, ale polecam jednak trzymać się oznaczonych w miarę przyzwoicie szlaków rowerowych. 

W Smolnikach można podjechać na punkt widokowy. Po obejrzeniu widoku z Góry Zamkowej i po objechaniu Jaczna, jedyną atrakcją jest to, że w tym miejscu kręcono końcowe sceny w Panu Tadeuszu.

Przyznam, że jest to jedna z nielicznych scen przy których zawsze mi się kręci łza w oku… Bo moja najukochańsza morena tak pięknie zagrała w tym filmie. I jest bocian. I głazowisko. I pięć jeziorek.

Ze Smolnik przez Dzierwany i pola do raju geologów, czyli głazowisk nad Hańczą, a potem nad samą Hańczę i już z powrotem pod SPK.

Jedźcie tam rowerem, niekoniecznie dla Pana Tadeusza.

Dookoła Wigier

https://www.strava.com/activities/584153000/embed/406ef68f25bd8e4672697054aa3c3b3695a0fc1c

Jedna z moich ulubionych wycieczek.
Wigry objeżdżałam wiele razy, najczęściej startując z zachodu, z Gawrych-Rudy i jadąc zgodnie ze wskazówkami zegara. Tym razem wystartowaliśmy w Starym Folwarku i pojechali odwrotnie do wskazówek zegara.

Trasa ma około 60 km i leci głównie ścieżkami i szutrem. Ze wszystkiego może kilka kilometrów trzeba zrobić mało uczęszczanym asfaltem. Często ścieżka biegnie tuż nad linią brzegową Wigier albo po nadhańczańskich bagnach, po kładkach.

Trasa urozmaicona, ale łatwa. Podjazdy głównie po szutrze. @bysiek-jr pierwszy raz ją pokonał mając lat siedem, ale nie był dzieckiem oszczędzanym rowerowo. Końcówkę dosztukowaliśmy kolejką wąskotorową z Krusznika do Płociczna, ale kółko dookoła zamknęliśmy.

Niech Was nie zmyli czas przejazdu… Jest gdzie posiedzieć i popatrzeć ;)

Kiedy wiosną kupiłam rower, moja rodzina pukała się w czoło. Masz rower, kobieto. Nie jeździsz. Nie chce ci się. Stara jesteś. Chora przewlekle.

Ponieważ to rower mnie kupił od pierwszego wejrzenia, to i ja go kupiłam za cenę, nie ukrywajmy, okazyjną. (Mario, będzie Ci to zapamiętane. #Rodzina pamięta.)

Kupiłam i, co zaskoczyło wszystkich, zaczęłam jeździć intensywnie. Jeździłam uczciwie do pracy, 10 km w jedną stronę. Jeździłam na wyjazdach. I po zakupy. Nie jeździłam jak lało (czasami się nie udawało). Jak był wściekły upał. I na wakacjach też raczej jeździłam kamperem. Dzisiaj po raz pierwszy zgoniło mnie z roweru zimno.

Rower wraz z gustownym stojaczkiem, z którym go nabyłam, zamieszkał u mnie w pokoju, bo dwa kursy do piwnicy z rowerem na plecach wydały mi się nadmiarem treningu.

Wyszło mi, że w ciągu roku, wg danych GPSa, przejechałam ponad tysiąc kilometrów.

Teraz jest zimno. Kupiłam wprawdzie rękawiczki i ciepłe pantalony, ale mam wrażenie, że muszę jeszcze coś w swojej psychice naprawić, bo jak zaczyna mi marznąć nos, to znaczy, że jednak narty, a nie rower.

Ale może się przekonam, że jednak rower też…