Kiedy wiosną kupiłam rower, moja rodzina pukała się w czoło. Masz rower, kobieto. Nie jeździsz. Nie chce ci się. Stara jesteś. Chora przewlekle.

Ponieważ to rower mnie kupił od pierwszego wejrzenia, to i ja go kupiłam za cenę, nie ukrywajmy, okazyjną. (Mario, będzie Ci to zapamiętane. #Rodzina pamięta.)

Kupiłam i, co zaskoczyło wszystkich, zaczęłam jeździć intensywnie. Jeździłam uczciwie do pracy, 10 km w jedną stronę. Jeździłam na wyjazdach. I po zakupy. Nie jeździłam jak lało (czasami się nie udawało). Jak był wściekły upał. I na wakacjach też raczej jeździłam kamperem. Dzisiaj po raz pierwszy zgoniło mnie z roweru zimno.

Rower wraz z gustownym stojaczkiem, z którym go nabyłam, zamieszkał u mnie w pokoju, bo dwa kursy do piwnicy z rowerem na plecach wydały mi się nadmiarem treningu.

Wyszło mi, że w ciągu roku, wg danych GPSa, przejechałam ponad tysiąc kilometrów.

Teraz jest zimno. Kupiłam wprawdzie rękawiczki i ciepłe pantalony, ale mam wrażenie, że muszę jeszcze coś w swojej psychice naprawić, bo jak zaczyna mi marznąć nos, to znaczy, że jednak narty, a nie rower.

Ale może się przekonam, że jednak rower też…

Autor: siwa

Jestem ubogą staruszką zbierającą chrust, laboga

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s