Tak, drogie dzieci, wyglądała porządna wyprawowa puchówka w głębokich latach ‘80. Tę kupiłam za jakąś śmieszną cenę, bo ktoś się pomylił przy mierzeniu i uszył kurtkę na dwumetrowego chłopa o kubaturze wiotkiego dziewczęcia. 
Jako wiotkie dziewczę stałam się posiadaczką pierwszego w Tatrach Polskich płaszcza puchowego, po tym jak moja matka skróciła mi rękawy o dwie komory. I dzięki któremu mogłam zjeżdżać na kuprze z dowolnych górek. O ile pamiętam najdłuższy zjazd był z Koziego Wierchu na taflę Wielkiego Stawu.

Teraz moja stara kurtka idzie na organy. Przyzwoity kilogram puchu zasili ultraciepły śpiwór dla @bysiek-jr​.
I wtedy wchodzę ja, cała na pomarańczowo, we współczesnej kurtce, która waży połowę i zajmuje znacznie mniej miejsca. 

image