Arco – ekonomiczny przewodnik dla wspinaczy i turystów

O mitycznym Arco słyszał chyba każdy wspinacz skałkowy – słoneczna dolina łącząca zalety włoskiej riwiery i wspinaczkowego refugium.

Dolina Sarca
Dolina Sarca

Pierwszy raz pojechaliśmy tam w 2016, dosłownie na kilka dni, w czasie tripu Austria-Włochy 2016. I się zakochaliśmy.

Arco ma cechy rejonu idealnego – pogoda jest stabilna, wspinania jest MASA, zaplecze logistyczne jest bardzo łatwe i jest – relatywnie – blisko.

Po pierwsze – dojazd

Do Arco najłatwiej dostać się samochodem. Odległość drogowa to około 1500 km, praktycznie tylko autostradami. Pakujemy się pod domem, witamy słońce, gaz w podłogę i na wieczorną pizzę meldujemy się w Arco, po 16 h nieśpiesznej jazdy. Nasza Hanuszka ma obrys tostera, więc na autostradzie jeździmy raczej zgodnie z przepisami, a jej upodobania dietetyczne (LPG) niezbyt przystają do kuchni austriackiej – prawie godzinę zmarnowaliśmy pod Innsbruckiem szukając stacji!

Droga z widokiem na Lago Garda
Droga z widokiem na Lago Garda

Pamiętajcie, że czekają was dodatkowe opłaty drogowe:

  • za autostrady w Austrii – winietka na 10 dni kosztuje 9 €, ale oszczędzamy bezcenny czas,
  • za przejazd przez Przełęcz Brenner – kolejne 9 €, tutaj w zasadzie nie mamy sensownej alternatywy
  • na końcu za autostradę we Włoszech – przejazd Brennero – Trento Nord (Trydent) to ok 10 €, natomiast jeśli chcielibyśmy pojechać autostradą aż do Rovereto (umiarkowanie korzystna czasowo-widokowo opcja) to zapłacimy około 2 € więcej.
Niemiecka autostrada. I tak przez 12 godzin
Niemiecka autostrada. I tak przez 12 godzin

Po drugie – mieszkanie

Włochy to kraj cudownie przyjazny spaniu „na dziko” – praktycznie wszędzie wolno, carabinieri się niczego nie czepiają, a miejscówek w turystycznych rejonach jest wyjątkowo dużo. Mimo tego, w Arco i okolicach jest kilka przystępnych kempingów, na wypadek potrzeby ablucji w wodzie cieplejszej niż górska rzeka.

Najmilsze wspomnienia mamy z Agricampeggio Paolino w Pietramuracie, gdzie zapłaciliśmy 22€ za nocleg dla 2 osób z prądem, ale spaliśmy w Hanuszce, za to w cieniu Parete Zebrata. Podczas pierwszej wizyty w Arco zajechaliśmy na Camping Zoo w samym Arco, tuż pod zerwami Monte Colodri (5 minut od Ferraty Colodri), ale trzeba doliczyć dodatkową opłatę za miejsce kempingowe, około 10 €, czyli już 30 € za dwie osoby. Połowę drożej.

Campeggio Paolino pod Parete Zebrata
Campeggio Paolino pod Parete Zebrata

Jeśli przyjechaliście kamperem, można zaparkować w samiutkim Arco, nad rzeką, na wielkim parkingu przy mostku i lodziarni (cennik jak za normalny parking) lub kawałek w głąb miasta, na parkingu przy szpitalu (8€ za noc), ale co warto odnotować – jest tu darmowe ujęcie wody (w tym pitnej) oraz możliwość wylania ścieków (w tym toalety!)

Parking w centrum Arco, zwracamy uwagę na stary zderzak, chlip, chlip
Parking w centrum Arco, zwracamy uwagę na stary zderzak, chlip, chlip

A na dziko?

Najwięcej osób śpi przy jeziorze Cavedine – praktycznie cały południowo-wschodni brzeg usiany jest zatoczkami i parkingami, zachęcam przyjechać najpóźniej o 19, bo miejsca są rozchwytywane! Pewną wadą popularności i „legalności” tego miejsca są liczne ślady bytności ludzkiej w lasku nieopodal.

Nocleg na dziko nad Lago di Cavedine
Nocleg na dziko nad Lago di Cavedine

Jedzenie najtaniej kupować w dużych sklepach, w Sarche jest bardzo dobrze zaopatrzony sklep-moloch, a w Arco jest Lidl. W Dro można kupić lokalne frukty przy drodze, na przeciwko kolejnego supermarcato.

Dojechaliśmy, przespaliśmy się, to najwyższy czas iść w skały!

Zależnie od naszych celów i lokalizacji mamy kilka możliwości. Jeśli chcemy wspinać się „sportowo”, ale w kategoriach wagowych „bez-napinki”, bądź rodzinnie – zdecydowanie warto odwiedzić Muro Del’Asino na północno-zachodnim zboczu Monte Colodri – polecamy przejście ferratą z kempingu.

Jeśli jesteście doświadczonymi turystami górskimi, powiem obrazowo że ta ferrata jest znacznie łatwiejsza od Orlej Perci, można na nią iść z dziećmi, jedno miejsce wymaga umiejętności wchodzenia po drabinie ;)

Po drugiej stronie doliny jest sektor L’Orto – tam wspinanie jest bardziej zróżnicowane i „sekcja sportowa” też będzie miała się na czym namęczyć – drogi sięgają 8a, z bogatym wyborem skradankowych 6-tek, i fajnymi, technicznymi 5-tkami. Można też odwiedzić Placche di Baone, wielki połóg z tarciowymi drogami od 3a do 6a, na pewno będzie to dobre ćwiczenie przed wspinaniem na Parete Zebrata!

Jak przyjechaliście do Arco robić cyfrę życia – to zachęcam nastawić się na drogi od 7a w górę – łatwiejsze często są wyślizgane ZNACZNIE bardziej niż nasza Jura! W takim wypadku trzeba wspomnieć o słynnym Massone, murze skalnym po drugiej stronie rzeki. Dojazd jest opisany znakami „Falesia Policromuro” ale uwaga! duże samochody nie przejadą przez uliczki w San Martino i należy przygotować się na około kilometrowy spacer pod górę. Hanuszką przejechaliśmy z niedużym zapasem, na parkingu pod sektorem nie stało nic większego od VW Transportera. Tam też można nabrać wody pitnej.

Massone przedstawiać nie trzeba, to najsłynniejszy sektor w Arco, drogi idą w pionach i lekkich przewieszeniach a wyceny wahają się od 5, do 9a, niestety do 6c drogi są bardzo śliskie, ale przynajmniej gęsto obite.

W końcu nie przyjechaliśmy po cyfrę życia
W końcu nie przyjechaliśmy po cyfrę życia

Wielowyciągi <3

Tym, z czego słynie dolina Sarca, są długie – wielowyciągowe – drogi sportowe, ze wspomnianą kilkukrotnie – i najsłynniejszą chyba – Parete Zebrata, oferującą drogi od 3 do 15 wyciągów, (90-400+ metrów) i wycenach „od góry do dołu”, w większości obitych dość luźno, więc dobrze wybierać drogi poniżej swojego limesa.

Drugim miejscem wartym odwiedzenia jest Piccolo Dain w Sarche, drogi takie jak Orrizonti Dolomitici czy Moonbears to nowości które już doczekały się miana „klasyków”. Mimo (nie)ciekawego startu trójkowym trawersem nad elektrownią wodną, wspinanie jest wybitne!

Spragnionym górskich wrażeń nie umkną zerwy Monte Brento i Monte Casale. Sięgające 1300 m deniwelacji urwisko to idealny poligon dla wspinaczy wielkościanowych. Drogi rzadko mają mniej niż 20 wyciągów i często wymagają umiejętności zakładania własnej asekuracji.

Marocche di Dro i spiętrzenie Monte Brento w tle
Marocche di Dro i spiętrzenie Monte Brento w tle

Ten, kto ma dość męczenia się w pionie, może przejść się na spacer na Marocche di Dro. Ten księżycowy krajobraz w cieniu Monte Brento to wielkie osuwisko, które ruszyło około 2000 lat temu. Co ciekawe, na niektórych głazach zostały znalezione odciski stóp dinozaurów, także miejsce jest wybitnie interesujące dla dzieci i… geologów!

To są podobno ślady dinozaurów. No, może...
To są podobno ślady dinozaurów… No, może.

Gdyby upał stał się nieznośny to w miejscowości Ceniga, pamiętającej czasy Imperium Romanum, o czym świadczy most o rzymskich założeniach, nacieszymy się kąpieliskiem, o przyjemnym, kamienistym charakterze. Fani adrenaliny mogą spróbować skoków z poręczy tego mostu. Nie mierzyliśmy ile ma on wysokości ale leci się całkiem długo ;)  Tu możecie zobaczyć ten skok na naszym Instagramie! Uwaga na podwodne skały przy zachodnim brzegu!

W wypadku załamania pogody (coś takiego istnieje we Włoszech?)  albo zmęczenia wspinaniem (coś takiego istnieje w ogóle?) południowy brzeg Gardy usiany jest rzymskimi zabytkami. Zwłaszcza warto odwiedzić muzeum i ruiny świątyni kapitolińskiej w Brescii. Cena jest umiarkowana, ale warta każdego grosza!

IMG_20180819_162843_HDR
Bysiek patrzy na rzymskie gruzy w Brescii, gruzy patrzą na Byśka

Powspinane, pora odpocząć

Jedno (?!) popołudnie warto poświęcić na buszowanie w sklepach, ceny w Arco są rewelacyjne, a o lepszym asortymencie nie można nawet marzyć. Półki uginające się pod ciężarem lin i koszyki z których wysypują się karabinki to lokalny standard. Ciężko nie popaść w szopingowy szał!

Główny deptak Arco oferuje kilka przepysznych pizzerii, łącznie ze słynną wśród wspinaczy Le 3 P, skromną, ale przepyszną. No i tanią!

Pizza fi 50cm
Małgorzata i pizza fi 50cm

Podsumowując – jedźcie do Arco!

Poza wspinaniem jest tam masa szlaków, ferrat, tras rowerowych (od spacerowych po downhill), można poleżeć na plaży czy nawet pływać na „kajcie” – robić czego tylko dusza zapragnie! To chyba jeden z najbardziej urozmaiconych outdoorowych placów zabaw w Europie.

Bibliografia:
Arco Walls, Versante Sud
Arco Rock, Versante Sud
Noclegi: aplikacja Park4Night

Arco, taka sobie mieścinka

W północnych Włoszech, w górach, wcale nie ładniejsza niż inne małe mieścinki w północnych Włoszech, za to nazywana dumnie stolicą wspinaczki skałkowej. Pewnie pretendentów do tego szumnego tytułu jest kilku, ale Arco walczy i chyba wygrywa.

Specyficzne to miejsce, bo bez kasku na plecaku albo dyndającej liny, człowiek na ulicy czuje się niekompletnie ubrany.  Niezapomniane jest też uczucie, że wreszcie wyglądasz jak wszystkie osoby dookoła ciebie, co u nas jest uczuciem tyleż rzadkim, co obcym.

Wakacyjne miasteczko, idziesz ulicą (oczywiście z tą liną i kaskiem) i mijasz witryny sklepowe. Tyle, że w Arco nie jest to mydło, powidło, pamiątki, Versace i szkło weneckie, tylko Salewa, La Sportiva, Mammut, Dynafit, Petzl… Jestem odporna na modę i urodę, własną również, ale mało odporna na sprzęt wspinaczkowy, zwłaszcza przeceniony. Oraz ładne kolorowe wspinaczkowe ciuchy. Zwłaszcza przecenione.

Spacer przez Arco okazał się wyczerpujący finansowo, ale istotnie takich przecen jak tam, nie widuje się przesadnie często. Z żalem nie skorzystaliśmy z większości, zwłaszcza, że postraszono nas, że kemping kosztuje 40€ za całą ekipę, a na dziko nie wolno. Kemping istotnie tyle kosztował, ale plotki o niedostępności Arco okazały się mocno przesadzone. 

Nie tylko można znaleźć coś na dziko, ale też są dwa wielkie, oficjalne parkingi miejskie, gdzie za dwa euro można spać. W tym jeden z wyszynkiem, czyli jest kran, spłuczka do ścieków i woda w kranie. No, i kilka miejsc mniej oficjalnych acz legalnych.

Mieliśmy przewidziane cztery noclegi na kempingu. Mnożyć umiemy, spędzenie tam tylko jednej nocy (szybka kąpiel i przepierka), a trzech na legalnych parkplatzach dało nam ponad 100€ oszczędności, które mogliśmy z rozmachem zainwestować w te przeceny. 

A poza tym wśród tego dobra, co oferują witryny jest pizzeria, która serwuje największą pizzę jaką widziałam w życiu i dwie lodziarnie, które karmią wspinaczy. Aż się zdziwiłam, że nie ma lodów o smaku 6c+ i zapachu butów wspinaczkowych.

Ale nie. W sumie jednak nie dziwię.