Arco, taka sobie mieścinka

W północnych Włoszech, w górach, wcale nie ładniejsza niż inne małe mieścinki w północnych Włoszech, za to nazywana dumnie stolicą wspinaczki skałkowej. Pewnie pretendentów do tego szumnego tytułu jest kilku, ale Arco walczy i chyba wygrywa.

Specyficzne to miejsce, bo bez kasku na plecaku albo dyndającej liny, człowiek na ulicy czuje się niekompletnie ubrany.  Niezapomniane jest też uczucie, że wreszcie wyglądasz jak wszystkie osoby dookoła ciebie, co u nas jest uczuciem tyleż rzadkim, co obcym.

Wakacyjne miasteczko, idziesz ulicą (oczywiście z tą liną i kaskiem) i mijasz witryny sklepowe. Tyle, że w Arco nie jest to mydło, powidło, pamiątki, Versace i szkło weneckie, tylko Salewa, La Sportiva, Mammut, Dynafit, Petzl… Jestem odporna na modę i urodę, własną również, ale mało odporna na sprzęt wspinaczkowy, zwłaszcza przeceniony. Oraz ładne kolorowe wspinaczkowe ciuchy. Zwłaszcza przecenione.

Spacer przez Arco okazał się wyczerpujący finansowo, ale istotnie takich przecen jak tam, nie widuje się przesadnie często. Z żalem nie skorzystaliśmy z większości, zwłaszcza, że postraszono nas, że kemping kosztuje 40€ za całą ekipę, a na dziko nie wolno. Kemping istotnie tyle kosztował, ale plotki o niedostępności Arco okazały się mocno przesadzone. 

Nie tylko można znaleźć coś na dziko, ale też są dwa wielkie, oficjalne parkingi miejskie, gdzie za dwa euro można spać. W tym jeden z wyszynkiem, czyli jest kran, spłuczka do ścieków i woda w kranie. No, i kilka miejsc mniej oficjalnych acz legalnych.

Mieliśmy przewidziane cztery noclegi na kempingu. Mnożyć umiemy, spędzenie tam tylko jednej nocy (szybka kąpiel i przepierka), a trzech na legalnych parkplatzach dało nam ponad 100€ oszczędności, które mogliśmy z rozmachem zainwestować w te przeceny. 

A poza tym wśród tego dobra, co oferują witryny jest pizzeria, która serwuje największą pizzę jaką widziałam w życiu i dwie lodziarnie, które karmią wspinaczy. Aż się zdziwiłam, że nie ma lodów o smaku 6c+ i zapachu butów wspinaczkowych.

Ale nie. W sumie jednak nie dziwię.

Autor: siwa

Jestem ubogą staruszką zbierającą chrust, laboga

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s