Człowiek nieroztropny zbudował zaporę

Koło Vajont przejeżdżałam kilka razy.  I albo nie wiedziałam, że ona tam jest, albo zapominałam pojechać, albo byłam na nartach i nie chciało mi się ciągnąć ośnieżonymi serpentynami. Dojazd jest standardem górskim. Serpentyny, tunele…

Vajont jest zaporą. Wielką, nieczynną zaporą stojącą pośrodku niczego. Nie będę streszczała Wikipedii.  Powstał też o tym film. I jak lubię takie filmy, tak nie wiem, czy chcę go oglądać.

W dużym skrócie: w 1953 rozpoczęto budowę zbiornika i zapory w Dolomitach (to istotne, bo popełniono kilka kardynalnych błędów, nie doceniając wapiennego zbocza, łupków i intensywności opadów), w 1961 zaporę uruchomiono, 9 października 1963 r. o godzinie 22:39 do doszło do katastrofy. Do zbiornika retencyjnego zjechało zbocze na długości 3 km. Z prędkością ponad 100 km/h do wody wpadło prawie trzysta milionów (!!!) metrów sześciennych skał, ziemi, drzew. Powstała 70 metrowa fala, która zmiotła kilka wiosek i zabiła 1917 osób.  Zapora pozostała nietknięta i stoi do dziś.

Prawdopodobnie było to najwyższe śródlądowe tsunami w historii i największa katastrofa w historii zapór wodnych. Fala szła nad tym wąwozem, który jest na zdjęciach. Ta gładź na stoku to właśnie miejsce skąd się całość oderwała.

Vajont można zwiedzać. Można przeczytać nazwiska ludzi, którzy zginęli, wejść do ich domów po przeciwnej stronie osuwiska w miejscowości Casso, które fala zmiotła do połowy. Historię opowiada włoski przewodnik, czasami wtrącający dwa zdania po angielsku dla zagubionych turystów ze wschodnich rubieży Ziemiomorza. Był zdziwiony, że znałam te historię i specjalnie w to miejsce jechałam.
Z maleńkiej, naprawdę opuszczonej wioseczki na zboczu widać doskonale ciągle nie zarośnięte osuwisko i dno tego, co kiedyś było zbiornikiem. Żyja tam też koty i powoli wracają spadkobiercy dawnych mieszkańców.  Ale jest tam jakiś smutek, którego nie umiałam nazwać.

Może dlatego, że to nie jest zwykły abandon, zresztą wcale nie robi wrażenia abandonu.
To ostrzeżenie przed pośpiesznie wykonanymi badaniami, przed zatajonymi wynikami, żeby było szybko, tanio i NAJ. To miejsce, które Bysiek, student geologii, powinien zobaczyć, a przy okazji wytłumaczył nam, dlaczego te łupki nie miały szans się utrzymać podczas ulewnego deszczu.

Jedźcie tam, jeśli będziecie mieć chwilę w drodze na południe, na narty do Włoch, na wakacje czy na Bałkany. To miejsce daje cenną lekcję — nie my tu rządzimy.

A nocleg na dnie zbiornika serio robi wrażenie.

Autor: siwa

Jestem ubogą staruszką zbierającą chrust, laboga

Jeden komentarz na temat “Człowiek nieroztropny zbudował zaporę”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s