Dzielnemu kamperu sparszywiał front. Lata swoje ma, miał prawo. Zbierałam się ze dwa lata, żeby dotrzeć do jakiegoś warsztatu. W końcu się udało, metodą zróbcie go jak będziecie mieli czas. W tzw. międzyczasie dostawałam zdjęcia z postępu robót i informacje co się uda, a co nie.

Zaszpachlowali, wygładzili, polakierowali i dzisiaj odjechaliśmy Bobkiem świecącym się jak limuzyna.

Ostateczne wykonanie – BINOL z Wiązowny.

Dziękujemy. Mam wrażenie, że mam nowy samochód.