To jeszcze nie jest wiosna, to połowa lutego. To jeszcze nie jest rozpoczęcie sezonu, dopiero przywieźliśmy kampera pod dom. Jeszcze trzeba zamontować skrzynię, trzeba sprawdzić pompki, przewody, instalacje. Jeszcze może być mróz, może być śnieg i zima.

Ale słońce świeci. W ogrodzie delikatnie wyłażą roślinki. A kamper stoi pod domem. Jest lepiej, będzie lepiej.

Zdążyliśmy dwa dni przed zamknięciem na wystawę klocków LEGO. I chociaż obiecywaliśmy sobie nie popełniać ekstrawagancji w lutym, to kupiliśmy kampera.

Będziemy z nim jeździli, a na razie stoi pod moim monitorem owinięty w kluczyki od kampera.

I czeka, tak jak my.