Kryptonim „żaba”

Na ścieżce pod skałą leżała na wznak ropucha. Spora, taka jak duży ziemniak i do ziemniaka nieco podobna. Na oko spadła z wysoka i niezamortyzowała. Chciałam ją przewrócić na brzuch, ale niekoniecznie tak gołą ręką, a reszta wycieczki zaprotestowala, nie dała mi łopatki i odmówiła udziału w akcji „żaba”. Rozłożyliśmy sie do wspinania. Nieopodal rozłożonej na wznak mało żywej ropuchy.

Wtem żaba będąca ropucha ruszyła łapą… A potem drugą… Niemrawo. Nie wytrzymałam. Poleciałam ratować żabie życie. Przy pomocy przewodnika wspinaczkowego (aaaa, ja to w zęby biorę — Jakub) obróciłam żabę na brzuszek. Delikatnie przesunęłam w stronę mięsistej kępy trawy, życzyłam powodzenia i oddaliłam sie w stronę frakcji protestujacej. Bo przewodnik, bo znęcam sie nad żaba i w ogóle, całe życie z wariatami.

Tymczasem żaba zniknęła! Po chwili udalo mi sie ją zlokalizować dwa metry od miejsca wypadku. Pracowicie pełzła w gąszcz. Po godzinie całkiem zniknęła w zaroślach. Nie za prędko, nawet jak na ropuchę, ale przynajmniej nikt jej nie rozdepcze, nie zdechnie na wznak i ma szansę znaleźć jakiegos robala.

Mam miłe uczucie, ze zrobiłam dobry uczynek i jeśli nawet żaba nie ma przed sobą długiego życia, to dłuższe i nieco przyjemniejsze.

Bo kto ma ratować rumuńskie ropuchy, jesli nie ja?

Autor: siwa

Jestem ubogą staruszką zbierającą chrust, laboga

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s