Ferraty w Rumunii

Lonże do ferrat wzięliśmy na wszelki wypadek, jeśli chcielibyśmy pojechać do Włoch. Część z nas chciała, ale była w mniejszości, więc skończyło się na dwóch rumuńskich ferratach.

Ferraty pokochałam. To takie łatwe, dobrze ubezpieczone wspinanie, piękne widoki. Idzie się szybko, bo nie ma zespołu wspinacz/asekurant, tylko wszyscy idą razem.

Ferrata to taka Orla Perć. Skała, kamienie, klamry, technika sztucznych ułatwień. Zamiast łańcuchów jest stalowa lina do której się wpina asekurację (właśnie wspomnianą lonżę z dwoma karabinkami). Poza nią obowiązkowym wyposażeniem jest kask i uprząż. Twardziele (patrz Bysiek) stalowej liny używają tylko do asekuracji. Emeryci (patrz siwa i AJS) również do wspomagania się, jak poręczą, w trudniejszych miejscach.

Posted by Wyrypy on Thursday, November 2, 2017

Obowiązuje kilka zasad

  • musisz mieć specjalną, dynamiczną lonżę do asekuracji (nie obciążasz jej), kask (czasami coś naprawdę spada na głowę) i uprząż
  • przynajmniej jeden karabinek z lonży musi być zawsze wpięty w stalową linę asekuracyjną
  • na jednym odcinku liny, między kotwami mocującymi może się asekurować tylko jedna osoba

Dobre rady

  • warto mieć ze sobą zakręcany karabinek i taśmę. Wpięcie się w kotwę, czy klamrę, posiedzenie w uprzęży i podziwianie widoków to cenna możliwość
  • warto mieć specjalne rękawiczki, takie jak rowerowe, ale dodatkowo wzmocnione
  • idąc bardzo uważaj na kamienie, które zrzucasz

Skala trudności ferrat jest dość tajemną wiedzą, w Rumunii jest pięciostopniowa

A: nieco trudno
B: dosyć trudno
C: trudno
D: bardzo trudno
E: wyjątkowo trudno

Ale internet donosi o sześciostopniowej 1-6. Tak czy inaczej to nazywając ferrata nie jest drogą wspinaczkową i teoretycznie jest szlakiem turystycznym. Umówmy się, że niekiedy wymagającym sporej sprawności.

Nie przepadam za przepisywaniem internetu, więc tutaj jest więcej informacji.  Między innymi inne skale.

Ponieważ stronę o rumuńskich ośmiu ferratach, wraz z mapką, znaleźliśmy już (tu wstawić dowonie obraźliwe słowo) po powrocie, przypadkiem wjechaliśmy w dwie ferraty.  A szkoda, bo jest ich osiem i mogliśmy zdobyć złota odznakę Pogromcy Rumuńskich Ferrat.

Astragalus w wąwozie Bicaz

Astragalus ma stronę na Fejsie i pięć wariatów do wyboru. Jest płatna.

  • Droga 1, główna, C/D (średnia/trudna), z małym, dobrze zabezpieczonym klamrami fragmentem D — tę wybraliśmy, ale dalibogini, nie wiem gdzie tam był ten fragment D. Wybraliśmy ją, bo była najdłuższa.
  • Droga 4 i 5: A/B (łatwa)
  • Droga 2: C.
  • Droga 3:  C/D, z małym fragmentem D
  • Droga 4 (bardzo łatwa) nie wyprowadza na szczyt, a warto
  • Droga 5 jest dość błotnistym, acz zabezpieczonym stalową liną zejściem ze szczytu.
    Tędy zeszliśmy

Vadu Crisului

Ferrata jest reklamowana jako lokalna atrakcja, a mówiący po angielsku pan w schronisku wyposażył nas w informacje gdzie najlepiej zaparkować, jak dość i dlaczego torami, a na pożegnanie wręczył mapkę.

Ferraty są dwie do wyboru: łatwa i trudna. Oczywiście wzięliśmy tę trudną i faktyczne emocje okazały się nieco większe niż przy zbieraniu porzeczek. Nieoczekiwanie Bysiek łaskawie pochwalił: nawet się trochę powpinałem.

Tu popełniłam kardynalny błąd i pomna błotnego zejścia w Bicazie poszłam w tzw. ciężkich butach. I już wiem po co ludzkość wynalazła buty wspinaczkowe. Następnym stopniem trudności zapewne byłoby zrobienie ferraty latem w rakach. Wiem już na pewno, że na następną ferratę idę w najlżejszych butach, a w plecaku będę miała na wszelki wypadek moje najwygodniejsze buty wspinaczkowe.

Całość — do obejrzenia na Flikrze:

Rumunia -- via ferrata
Ferraty Rumunia