Dobromira wchodzi pod samochód, cała na biało

Trzy tęgie umysły naprawiały mi instalację wodną w kamperze.
Pan Krzysio, który naprawiał wszystko w Mobitech Dettleffs dopóki się z nimi nie pożegnał, ku mojemu nieutulonemu smutkowi i pewnej stagnacji (tak, tak oddzwonimy). Pan Andrzej, który od fefnuset lat wypożycza i naprawia przyczepy i kampery. Oraz AJS, który jak się postara to wymyśli wszystko, z napędem latającego talerza włącznie i zimną fuzją.
Dumali, nie wydumali. Woda raz leciała, raz plwała. Ale najczęściej kran dmuchał, bulgotał i posikiwał trzema kroplami, ledwie generując pół kubeczka płynu na umycie zębów. Oszczędnie.

I wtedy wchodzę ja, cała na biało.
Przeanalizowałam układ krwionośny tfu instalację wodną. Znalazłam kranik i jedyne miejsce, gdzie powietrze mogło się do instalacji dostawać, bo sama w sobie szczelna była i wody nie gubiła. A dmuchała, więc gdzieś była nieszczelność. Położyłam się pod samochodem i pewnym ruchem zatkałam odpływ do spuszczania wody z instalacji. 

image

Największym problemem okazało się znalezienie koreczka o odpowiedniej średnicy, ale z pomocą przyszła mi pusta butelczyna po kroplach do oczu, które przez zimę wyparowały mi w kamperze. Hylocomod, nie wyrzucajcie opakowań. Mówicie mi Pomysłowa Dobromira.

image

A na koniec wymyśliłam, żeby zakręcać nie tylko kran, który tak naprawdę nie jest kranem, tylko psztykiem, który mówi pompce “masz pompować”, ale też zakręcać dynksik na końcu wylewki, co sprawiło, że woda z instalacji przestała uciekać.

I tak oto dokonałam niemożliwego.

Autor: siwa

Jestem ubogą staruszką zbierającą chrust, laboga

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s