Polska!

Uśmiechnięty pan w mundurze, na granicy włosko-francuskiej: Po-olska!?
Poznałabym ten cholerny zaśpiew na końcu świata, więc zanim odkopałam jakikolwiek dokument dokończyłam radośnie: Biaało-czeeeerwoni!

Uradowany pan w kepi machnął ucieszony i kazał jechać.
Może jednak powinnam się przeprosić z piłką kopaną.