– Jeśli jeszcze kiedykolwiek wyjdę z kampera bez obiektywu szerokokątnego, to możecie o mnie mówić dowolnie obelżywe wyrazy…
Nie musieli, bo dla odmiany poszłam zwiedzać zamek z obiektywem w kieszeni bojówek, ale za to bez aparatu fotograficznego. I Castel del Monte usiałam fotografować protezą…

O Pompejach wiedziałam wszystko, jak miałam czternaście lat. Jak tu byłam pierwszy raz, żałowałam, że nie mam nielimitowanej ilości klatek na czarno-białej kliszy.
Dzisiaj zrobiłam setki zdjęć i dopieściłam moje wewnętrzne dziecko.

Daleko, z przygodami, ale po stokroć warto.
Pod koniec września temperatura odczuwalna jest akceptowalna.